Hej wielki powrót po świętach. Życzę miłej lektury.
Kat and Rue
-------------------------------------------------------------------------------------
Budzę się w naszej nowej sypialni. Sądziłam, że wczorajsze zdarzenia nie są prawdą.
Jednak budzę się w całkowicie innej sypialni niż ta, którą mam ja, albo Peeta. Ta sypialnia jest o wiele ładniejsza i przytulniejsza od naszych w Wiosce Zwycięzców. Jest taka rodzinna. Bardzo się mi podoba jak Peeta ją urządził. Ściany są koloru zachodzącego słońca (jego ulubiony kolor - Kat), w rogu stoi maszyn, a obok niej szafa. Gdy napiszesz coś na maszynie, a potem wejdziesz do szafy robi dosłownie wszystko od dobrania stroju po mycie ciała -słyszałam, że Haymich ma taką samą i jak jest pijany to po prostu w niej zasypia- bardzo mi się podoba. Z pewnością była bardzo droga.
Z sypialni mamy od razu wejście do łazienki. Tam kafelki mają kolor zielony (jej ulubiony kolor- Kat), a meble łazienkowe mają wykończenia w kolorze srebrnym. Jest po prostu piękne.
Z zamyślań wyrywa mnie krzyk:
-Peeta, jesteś tam?- woła jakiś głos. Znam go, ale nie jestem w stanie określić do kogo pasuje. Ubieram się szybko i schodzę na dół.
-Peeta śpi- mówię.- A ty to...
-Co ja mam za maniery Paul Meelr, a ty to pewnie Katniss Everdeen "dziewczyna igrająca z ognie", "kosogłos" i "morderca Snowa"- odpowiada chłopak.
-Tak, ale nie sądziłam, że mam aż tyle przezwisk- odpowiadam.
-Księżniczko gdzie jesteś?- rozlega się wołanie z góry. To Peeta. Po 5 minutach schodzi na dół.
-Mamy gościa, a ty ... Co za maniery, co za maniery- mówię przekornie.
-Chyba zasłużyłem na karę wieczorem. Co ty na to?- Peeta zwraca się do mnie.
-Zapomniałeś, że mamy gościa, a ty się o karę wieczorem pytasz!!!- jestem troszkę zła więc robię śmieszną minę.
Rozmawiamy, śmiejemy się, żartujemy, tak to pory obiadu. Wtedy Paul mówi, że musi już wracać. Zostaję sama z Peetą.
-Co chcesz na obiad?- pyta Peeta.
-Yyyyy... Niech pomyślę. Może potrawkę z jagnięciny?- proponuję.
-Dobrze, ale musisz pomóc mi ją zrobić- oznajmia chłopak.
-Tak jest kapitanie!- odkrzykuje i oboje wybuchamy śmiechem. Peeta ciągnie mnie do kuchni.
Posłusznie wykonuje jego polecenia. Jednak jedna jego propozycja mnie zadziwia.
-Kochanie przynieś mi mąkę-prosi.
-Dobrze, a gdzie jest?- pytam.
-Przy drzwiach- odpowiada Peeta. Przynoszę mu mąkę. On ją otwiera, zanurza rękę w woru i ... Mąka ląduje u mnie na twarzy.
-Oh ty!- krzyczę- Ja się odwdzięczę.
Tak jak powiedziałam, tak zrobiłam. Mąka wylądowała na twarzy Peety. Po chwili czuję czyjś dotyk na mojej tali. Odwracam się i całuję Peete.
-I co z tą karą?- pyta
-Jeszcze musisz zasłużyć na karę. Teraz skończmy z tą potrawką- odpowiadam.
Po chwili wkładamy danie do pieca, a sami idziemy się umyć.
Gdy wychodzę z łazienki nigdzie nie mogę znaleźć Peety. Podchodzę do łóżka i widzę zieloną karteczkę, na której napisane jest: " Jak już wyjdziesz to czekam na tarasie z niespodzianką".
Bez zastanowienia podchodzę do maszyny i wpisuję "zestaw piknikowy od Ciny". Po 3 minutach wychodzę ubrana w cudowną, zieloną, lekką i zwiewną sukienkę, która sięga mi do kolan. Jest śliczna.
Zgodnie ze wskazówkami Peety idę na taras. Gdy wchodzę to co widzę przechodzi wszelkie wyobrażenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Hej proszę o szczere opinie i hejty.