Komentujcie. Proszę!!!!
Kat and Rue
------------------------------------------------------------------------------------------
-Już jesteś?- pyta chłopak.
-Czemu się tak na mnie patrzysz? Coś nie tak z moją sukienką?- pytam niepewna, ponieważ Peeta odkąd weszłam na taras nie spuszcza ze mnie wzroku.
-Nie tylko tak cię nigdzie nie wyposzczę- oznajmia Peeta.
-A to my gdzieś wychodzimy?- pytam
-Tak. A ten taras, to jakoś tak wyszło- próbuje tłumaczyć się chłopak
-No dobrze to już chodźmy- oznajmiam.
-Nie tak śpieszno ciemna maso- woła jakaś dziewczyna z dala. Jednak ja nie muszę jej widzieć by ją poznać.
-Johanna- krzyczę i biegnę w stronę wydobywanego dźwięku.
-A o nas to już się zapomina- mówi równocześnie Annie, Effie, Haymich, Beetee, Prim, Finnik i Cina .
-Ale. Jak, jak to możliwe, że żyjecie. Przecież widziałam waszą śmierć- jąkam się.
-Wdziałaś to co chciał ci pokazać Snow. Ale już nie płacz, bo rozmażesz makijaż i moja sukienka nie będzie już tak ładnie pasować do twojej twarzy- mówi Cina przytulając mnie. Nie chce żeby teraz on mnie przytulał. Potrzebuję Peety.
-Peeta! Peeta!- krzyczę
-Już jestem kochanie. Wiesz jak trudno zebrać to wszystko i dogonić cię z moją protezą- chłopak mówi to i robi śmieszną minę. Wszyscy wybuchamy śmiechem, ja się przytulam i całuję chłopaka w policzek.
-Czy nas coś ominęło?- pytają równocześnie Prim, Finnik, Cina i Effie.
-Długo by opowiadać co ja miałem z tą dzieciarnią. Raz mówi, że się kochają drugi raz, że nienawidzą, a teraz znowu miłość kwitnie- oznajmia nasz mentor.
-Tak to już jest jak się kogoś mocno kocha to widzisz. Poza tym mówią, że miłość może zdziałać cuda.-mówi Effie- Może już mi przejdzie.
-Jeśli nie będę mieć ataków. Jak na razie miałem jakoś koło 2- mówi Peeta.
-Ale jak to 2. Czemu nic nie mówiłeś- krzyczę i wybucham płaczem. Czuję, że Peeta rzuca wszystko co ma w rękach i mocno tuli mnie do siebie. Ja nic nie mówię tylko mocniej się w niego wtulam. Słyszę tylko płacz Effie. Gdy się odwracam Widzę jak w lustrzanym odbiciu, Effie robi to samo co ja.
-Czy my o czymś nie wiemy?- pytam
-Yyyyyyyyy... Nie. To znaczy. Tak. Ale z resztą nie wiem- miota się Effie.
-Kochanie spokojnie- pociesza ją nasz były mentor.
-Kochanie????- wszyscy robią zdziwione miny.
-A jak mam mówić do mojej dziewczyny?- Haymich odwzajemnia nasze miny
-Dziewczyny?????
-Przestańcie mnie papugować!
-Ależ my nie papugujemy.
-Wcale, że tak.
-Nie.
-Haymich piłeś?- pyta ktoś z naszego grona.
-No może troszkę- oznajmia mentor.
-Troszkę znaczy ile. Mówiłeś, że już nie pijesz. Jak tylko dotrzesz do domu to pożałujesz- krzyczy Effie.- No dzieci. Chcieliście wiedzieć jak to z nami starymi było. Zaczęło się to jak miałam 21 lat i zgłosiłam się na ochotniczkę do waszego dystryktu. W moich pierwszych igrzyskach wygrał Haymich. Był wtedy bardziej przystojny niż teraz, ale nie o tym mowa. Wiedziałam, że będziemy spełnić ze sobą każdą chwilę. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Można powiedzieć, że była to taka historia jak Katniss i Peety. On mówił otwarcie, że mnie kocha, a ja nie byłam pewna uczuć do niego. I tak mijały nam lata aż w końcu przyszły 74 Igrzyska Śmierci. Jak zgłosiłaś się za Prim. Bardzo mi zaimponowałaś, jednakże nie mogłam tego otwarcie powiedzieć. Wtedy jak Peeta na wywiadzie powiedział, że cię kocha. Jak zobaczyłam twoje oczy. Pojawiły się w nich takie iskierki jakie ja miałam gdy zobaczyłam Haymicha. Tak bardzo mi nas przypominacie. Tylko, że wy mieliście gorzej. Waszą miłość chcieli do pokazu. Tak nie można- Effie się rozpłakała mówiąc te słowa. Podchodzę do niej i mocno ją przytulam. Do mnie dochodzi reszta. W końcu tworzy się z nas wielkie koło. Po jakiejś chwili ktoś woła:
-Ej. Odejdźmy, bo się zaraz podusimy.
Wszyscy odchodzimy od siebie. To co zobaczyłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Hej proszę o szczere opinie i hejty.