Cześć kochani, notka troszkę krótka, ale nasza mnie wena więc spodziewajcie się już paru notek. Tak, wiem ostatnio was zaniedbałam, ale to przez brak weny i chęci twórczych. Już nie przedłużając zapraszam na rozdział.
<3 Kat
--------------------------------------------------------------------------------
Z zamyśleń wyrywa mnie głos mojego ukochanego.
- Kochanie, czemu jesteś taka zamyślona?
- Bo wiesz...- waham się, czy wyjawić mu całą prawdę mojego stanu, czy może zataić prawdę. Dochodzę jednak do wniosku, że tylko przed nim mogę być sobą, że tylko jemu mogę się zwierzyć i tylko on mnie zrozumie, i nie wyśmieje- myślałam, że czemu akurat ja musiałam przejść przez to piekło. Czemu akurat to przez moją głupotę ginęli udzie i czemu akurat to musiały to być osoby bardzo mi bliskie.
Dłużej już nie mogłam nagle poczułam jak jakiś ciężar z mojego serca znalazł ujście w tych słowach, jak gdybym wyrzuciła go w otchłań zapomnienia. Jednak myśli po chwili wracają, lecz są to tylko myśli, które można zastąpić innymi, lepszymi od tych złych.
- Rozumiem cię. Ja sam zadręczałem się podobnymi myślami gdy wojna się skończyła. Jednak wtedy zawsze myślałem o tobie. Wtedy myślałem, że wmawiam sobie, że mnie kochasz, lecz teraz wiem, że jest to prawda. Najprawdziwsza prawda- wyznaje mi Peeta. Nie sądziłam, że usłyszę dziś takie wyznania. Są one rzadkością w naszym gronie, lecz od czasu do czasu warto dać ujście naszym słowom.
Biorę ostatni łyk wina, mocno wtulam się w ukochanego i razem oglądamy zachód słońca. Jest taki piękny, pełen różnych kolorów komponujących się w jedną, spójną całość.
-Twój ulubiony kolor prawda czy fałsz?- pytam po chwili
-Prawda, aż dziw, że zapamiętałaś- odpowiada.
-To właśnie drobiazgi czynią nasze życie szczęśliwym i pełnym miłości- kwituję.
-Kochanie takie słowa z twoich ust to chyba nowość- odparł mój ukochany.
Tak to prawda, nigdy wcześnie nie powiedziała bym czegoś tak ułożonego i poetyckiego za razem.
-Widzisz, już mnie zmieniasz, nawet o tym nie wiedząc- mówię, lecz zamiast odpowiedzi dostaję całusa. Od razu się rozpromieniam. Czuję jak na policzkach pojawiają się rumieńce. Mój chłopak z chlebem odwzajemnia uśmiech. Zaraz, zaraz to już nie ten sam bezbronny chłopak z chlebem, to jest już mój Peeta Mallark. Mój i tyko mój.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Hej proszę o szczere opinie i hejty.