<3 Kat
PS. Potrzebuję weny (tytuły piosenek i komentarze mile widziane)
PPS. Do 1 czerwca możecie pisać mi pytania pod tym postem, na które odpowiem (szczerze). Coś w stylu "Dlaczego zaczęłaś pisać bloga? Jaki jest twój ulubiony kolor?" itp.
PPPS. Sorki, że notka dopiero teraz, ale wiecie. Koniec roku = walka o oceny.
----------------------------------------------------------------------------------
Budzą mnie promienie słoneczne. Nie wiem jakim cudem znalazłam się u siebie w łóżku. Nie przejmuje się tym teraz zbytnio.
Miewam jeszcze migawki z wczorajszego, najcudowniejszego wieczoru pod słońcem. Chyba zasnęłam na dworze, gdyż jest już końcówka kwietnia. Z pewnością Peeta wniósł mnie na górę, a sam poszedł do siebie. Jednakże moje zamyślenia przerywa walenie do drzwi frontowych i okrutny krzyk...
-Otwieraj ciemna maso. Żyjesz tam jeszcze. Halo, jest tam kto??- z początku przeraźliwy krzyk zmienia się w błagalny i opiekuńczy ton. No tak, to cała Joanna Mayson, jak jej coś nie pasuje krzyczy z furiom, jednakże jak coś stanie się jej bliskim jest w stanie rozpłakać się jak małe dziecko i zemścić się na osobie, która dokonała tego haniebnego czynu.
Od razu olśniewa mnie czemu Joanna się tak zachowuje. Przecież nie powiedziałam jej, że pogodziłam się z Peetą. Ostatni raz rozmawiałyśmy tydzień temu i wtedy powiedziałam jej, że chcę z sobą skończyć. Z pewnością dlatego tu przyjechała.
Po minucie znajduję się ubrana na dole i otwieram drzwi.
-Och, ty ciemna maso. Wiesz jak mnie nastraszyłaś?- pyta moja koleżanka i od razu mnie przytula.
-Joanno, to do ciebie nie podobne. Co stało się z tą żądną krwi i bezlitosną morderczynią z Igrzysk???- pytam. Joanna od razu odskakuje ode mnie i mówi poważniejszym tonem niż poprzednio:
----------------------------------------------------------------------------------
Budzą mnie promienie słoneczne. Nie wiem jakim cudem znalazłam się u siebie w łóżku. Nie przejmuje się tym teraz zbytnio.
Miewam jeszcze migawki z wczorajszego, najcudowniejszego wieczoru pod słońcem. Chyba zasnęłam na dworze, gdyż jest już końcówka kwietnia. Z pewnością Peeta wniósł mnie na górę, a sam poszedł do siebie. Jednakże moje zamyślenia przerywa walenie do drzwi frontowych i okrutny krzyk...
-Otwieraj ciemna maso. Żyjesz tam jeszcze. Halo, jest tam kto??- z początku przeraźliwy krzyk zmienia się w błagalny i opiekuńczy ton. No tak, to cała Joanna Mayson, jak jej coś nie pasuje krzyczy z furiom, jednakże jak coś stanie się jej bliskim jest w stanie rozpłakać się jak małe dziecko i zemścić się na osobie, która dokonała tego haniebnego czynu.
Od razu olśniewa mnie czemu Joanna się tak zachowuje. Przecież nie powiedziałam jej, że pogodziłam się z Peetą. Ostatni raz rozmawiałyśmy tydzień temu i wtedy powiedziałam jej, że chcę z sobą skończyć. Z pewnością dlatego tu przyjechała.
Po minucie znajduję się ubrana na dole i otwieram drzwi.
-Och, ty ciemna maso. Wiesz jak mnie nastraszyłaś?- pyta moja koleżanka i od razu mnie przytula.
-Joanno, to do ciebie nie podobne. Co stało się z tą żądną krwi i bezlitosną morderczynią z Igrzysk???- pytam. Joanna od razu odskakuje ode mnie i mówi poważniejszym tonem niż poprzednio:
-No kochana, mam do ciebie parę pytań. Po pierwsze czemu się nie odzywałaś?? Po drugie co robi u ciebie bluza Peety,- czerwienię się- a po trzecie...-nie może dokończyć, ponieważ jej przerywam.
- Na pierwsze odpowiedz jest prosta. Po prostu zapomniałam, a na drugie pytanie nie jestem w stanie ci odpowiedzieć. Przynajmniej teraz.
- Już dobrze, dobrze. Nie unoś się tak kochana, bo ci zmarszczki wyjdą- śmieje się moja przyjaciółka, ale czy mogę ją tak nazywać. Ostatnio bardzo się do siebie zbliżyłyśmy. Nie wiem czy na tyle by nazwać ją moja przyjaciółką, ale na tyle by nazwać ją moją siostrą.
Z zamyśleń wyrywa mnie chłodny powiew.
-Co robisz?- pytam poirytowana.
-Jak to co? Musisz być na chodzie- tłumaczy- Jak byłaś zamyślona, dzwonił Peeta i zaprosił nas na kolacje. Nie wiem co robiła u ciebie jego bluza, nie wiem czemu chodzi taki szczęśliwy, ale mam przeczucie, że chodzi tu o ciebie- czerwienie się jak burak, gdy Joann kończy swoją "przemowę"- No choć ciemna maso. - prowadzi mnie do pokoju, którego nawet nie znam, a przecierz jest to mój dom.
-Co to za pokój??? - pytam zdenerwowana.
- Spokojnoe kochana, każdy zwycięzca ma takie pomożeszczenie w domu. Jednakże nie każdy o nim wie. I tym gdzie znajduje sie ono u cienie powiedziała mi Effie. Po za tym niw miwmy ku o nie potrzebnych rzeczach. Najważniejszy jest teraz twój wygląd. Musisz powalić Peete na kolana. Ma wiedzieć co stracił- tak naprawdę to odzyskał juz wczoraj, ale nie zamierzam mowić o tym Joannie dopóki nie będzie to potrzebne.
- Dobrze, już dobrze. Wież, że nie lubię tych babskich spraw. Chce mieć to juz za sobą.
Po 4 godzinach jestem gotowa. Te godziny były, dla mnie, jak katusze. Makijaże, czesanie, malowanie paznokci i ten głupi dobór kreacji. Po co to wszystko, przecież Peeta kocha mnie taką jaką jestem nie przejmując się, czy mam makijaż czy go nie mam. On wie jakimi torturami są takie sprawy.
Z zamyśleń wyrywa mnie chłodny powiew.
-Co robisz?- pytam poirytowana.
-Jak to co? Musisz być na chodzie- tłumaczy- Jak byłaś zamyślona, dzwonił Peeta i zaprosił nas na kolacje. Nie wiem co robiła u ciebie jego bluza, nie wiem czemu chodzi taki szczęśliwy, ale mam przeczucie, że chodzi tu o ciebie- czerwienie się jak burak, gdy Joann kończy swoją "przemowę"- No choć ciemna maso. - prowadzi mnie do pokoju, którego nawet nie znam, a przecierz jest to mój dom.
-Co to za pokój??? - pytam zdenerwowana.
- Spokojnoe kochana, każdy zwycięzca ma takie pomożeszczenie w domu. Jednakże nie każdy o nim wie. I tym gdzie znajduje sie ono u cienie powiedziała mi Effie. Po za tym niw miwmy ku o nie potrzebnych rzeczach. Najważniejszy jest teraz twój wygląd. Musisz powalić Peete na kolana. Ma wiedzieć co stracił- tak naprawdę to odzyskał juz wczoraj, ale nie zamierzam mowić o tym Joannie dopóki nie będzie to potrzebne.
- Dobrze, już dobrze. Wież, że nie lubię tych babskich spraw. Chce mieć to juz za sobą.
Po 4 godzinach jestem gotowa. Te godziny były, dla mnie, jak katusze. Makijaże, czesanie, malowanie paznokci i ten głupi dobór kreacji. Po co to wszystko, przecież Peeta kocha mnie taką jaką jestem nie przejmując się, czy mam makijaż czy go nie mam. On wie jakimi torturami są takie sprawy.
Mówiąc o moim stroju. Mam na sobie piękna, zwiewną, a przewszystkim, jak na mnie, BARDZO wygodnej. Ma ona kolor zachodzaceko słońca - ulubiony kolor Peety- , sięga do połowy uda. Jest kloszowana, co bardzo paga mojej sylwetce wyglądać ładniej niż zwykle. Buty to dość wysokie szpilki na 8 centymetrowych obcasach o tym samym kolorze co koją sukienka. Makijaż jest bardzo delikatny.
Joanna powiedziała, ze nie. Będzie przeszkadzać mi i Peecie w naszej kolacji. Mam nadzieje ze sie uda.
Joanna powiedziała, ze nie. Będzie przeszkadzać mi i Peecie w naszej kolacji. Mam nadzieje ze sie uda.
