Ten rozdział w odróżnieniu od reszty jest napisany ze strony Peety. Jak się podobało i mam pisać takich więcej to pisać! Wciąż liczę na komentarz.
Kat
-------------------------------------------------------------
Otwieram drzwi i widzę mojego starego kolegę Paula.
-Hej Peeta- słyszę po chwili.
-Cześć. Co ty tu robisz?- pytam niepewnie- Przecież miałeś czekać w lesie! Ona w każdej chwili może nas usłyszeć.
-Dobrze, ale muszę ci...
-Ciiiiii...- przerywam mu- Kochanie wrócę pod wieczór- krzyczę do Katniss.
Wychodzimy na dwór. Teraz mogę spokojnie z nim porozmawiać.
-Co chciałeś mi powiedzieć? Mów.
-Domek na polanie już zbudowany. Wystarczy tylko wnieść meble i pomalować ściany- odpowiada Paul.
-Jak ja się wam odwdzięczę chłopaki?- pytam
-Wystarczy, że zobaczymy was razem szczęśliwych. Masz jej nie skrzywdzić. Zrozumiano?- pyta.
-Tak jest kapitanie.- wygłupiam się. Po chwili jestem już na polanie, którą Katniss nazywa Poziomkową Polaną. Szczerze ta nazwa bardzo mi pasuje.
Widzę domek jest po prostu cudowny. Taki rodzinny i pełno w nim ciepła. Maluję ściany,odnawiam i ustawiam meble itp.
Słońce już dawno zaszło. Patrzę na zegarek i widzę godzinę 3:35.
-O kurcze- myślę- strasznie późno.
Postanawiam wrócić do domu. Wchodzę rzez bramę do Wioski Zwycięsców, kiedy nagle z mojego domu wybiega Haymich i krzyczy:
-Katniss próbowała popełnić samobójstwo...
Nic innego do mnie nie dociera. Biegnę za Haymichem do mojej sypialni.Widzę jak Katniss zsuwa się z umywalki. Podbiegam i łapię ja. Następnie Haymich podaje mi apteczkę i opatruje Katniss rękę. Mam nadzieję, że mi wybaczy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Hej proszę o szczere opinie i hejty.