Hej tak jak obiecałam nowy post już dzisiaj. Następny postaram się dodać jutro.
Kat
-----------------------------------------------------------------------------------------
Obudził mnie mocny zapach kawy. Obracam się i widzę, że nie ma Peety. Pomyślałam, że to właśnie on ją zrobił. Od razu zbiegłam na dół, ale tam zamiast Peety zobaczyłam Joannę (zwyciężczynie z Dystryktu 7).
-Cześć ciemna maso. - powiedziała. Tak, to ona. Tylko Joanna mówi do mnie w ten sposób.
-Hej.-odpowiadam.- Gdzie Peeta?
-Nie zauważyłaś kartki na łóżku? Tak po za tym, to wszystkiego najlepszego. No chyba nie zapomniałaś o własnych urodzinach?- mówi trochę podejrzliwie, lecz chyba nie domyśla się prawdy.
-Nie, nie zapomniałam tylko czekałam aż sama do tego dojdziesz.- odpowiadam dosyć poważnym tonem jak na mnie.
Poszłam więc na górę sprawdzić to o czym mówiła Joanna. Rzeczywiście, na łóżku leżała kartka od Peety ,, Jestem w twoim ulubionym miejscu. Jak coś to wiesz gdzie mnie szukać. '' Zeszłam na dół i pytam:
-Joanna, gdzie poszedł Peeta?
-Ty jeszcze tego nie rozszyfrowałaś? A gdzie lubiłaś przesiadywać, gdzie zabiera cię ojciec?-mówi troszkę przekornie.
-Już wiem. Do lasu. - odpowiadam podekscytowana.
-Brawo pół mózgu.-mówi z przekąsem Joanna.
-A mogę wiedzieć co robisz u Peety w kuchni?- pytam zaniepokojona.
-Czekam na ciebie. Ale i ciebie można było by zapytać o to samo. Czemu tu jesteś?- mówi
-Ja, ja spałam dziś u Peety.- odpowiadam ze spuszczoną głową
-To wiem, ale dla czego?
-No bo wiesz...- zaczęłam, ale nie mogłam skończyć bo właśnie w tym momencie wszedł Peeta.
-No bo wiesz Katniss kocha mnie, a ja ją. To chyba logiczny krok, że mieszkamy razem.- kończy za mnie. On zawsze wie kiedy przyjść. -A ty kochanie czemu nie przyszłaś?
-Dopiero przed chwilą odczytałam twoją wiadomość - odpowiadam - ale jeśli ci to nie przeszkadza możemy tam iść jeszcze raz.
-Teraz nie. Zwierzyna już się spłoszyła. Spróbujemy wieczorem?-mówił. Jego głos jest zawsze taki kojący...- A teraz, wszystkiego najlepszego kochanie.- Całuje mnie w policzek i daje prezent.
-Pamiętałeś!- ekscytuje się tą nowiną. Resztę dnia spędzam spokojnie.
Odwiedza mnie: Haymitch, mama, Śliska See, Anne, Beetee i jeszcze parę osób z dystryktu oraz ON. Tak Gale. Jak on miał czelność tu przyjść, jeszcze po tym ja zabił mi siostrę i pozwolił by spłonęła jak pochodnia. Chociaż od tego incydentu minęło sporo czasu, to i tak mu nie wybaczyłam.
Na szczęście wieczór zapowiadał się lepiej. Około 20:30 usłyszałam głos Peety.
-Choć na taras kochanie.- powiedział. Zjawiłam się natychmiast. - Chyba mogę tak do ciebie mówić?
Nic nie odpowiedziałam. Zaniemówiłam. Gdy wyszłam na taras widziałam wszędzie płatki róż i świece.
-Tak.- odpowiedziałam po krótkiej chwili- A dla kogo te róże?
-Jak to dla kogo? Dla ciebie. Masz dzisiaj urodziny.- mówi to tak jak bym byłą najważniejsza na świecie.
-No jak by na to nie patrzeć to masz rację.- stwierdzam
-Mam dla ciebie, Katniss, jeszcze jeden prezent.
-Jeszcze jeden. Chyba za bardzo mnie rozpieszczasz. - mówię. Wtedy on wyciąga z pod stołu ogromnie pudło. Otwieram je, a w nim następne (tak chyba z 18 razy) aż wreszcie otwieram malutkie pudełeczko, a w nim zamiast kolejnego pudełeczka pierścionek. Słyszę tylko głos Peety:
-Wyjdziesz za mnie?
-Tak. - odpowiadam bez namysłu- Tak, tak, tak i jeszcze raz tak.
-Kocham cię, wiesz. Kocham cię najbardziej na świecie.
-Ja ciebie też.
Jedyne co jeszcze pamiętam z tamtego wieczoru, to to,że byłam bardzo zmęczona i od razu poszłam się położyć.
Jula ni była byś sobą gdybyś nie wspomniała o paleniu dzieci i sama wiesz kim. Zaczynam się ciebie bać. Nie wiem czy nadal chcę iść z tobą do kina.
OdpowiedzUsuńŚwietny post , będę wpadać tu częściej
OdpowiedzUsuńzapraszam http://sysia-sysiaa.blogspot.com
Świetny post , będę wpadać tu częściej
OdpowiedzUsuńzapraszam http://sysia-sysiaa.blogspot.com